sobota, 18 lipca 2015

"But in the end , nothing ever last forever"~GD


Jak zwykle od paru dni padało, a ja i tak nigdzie nie wychodziłem . Mój drogi przyjaciel mnie olewał , ech Kibum. Gdzie moje maniery? Mam na imię JiYong.
Patrzyłem smutno w okno , po którym płynęły krople deszczu. Poczułem ogromne pragnienie. Wstałem , i poszedłem do kuchni. Dom . który dzieliłem z czwórką przyjaciół , był ogromny. Otworzyłem lodówkę , głęboko zamyślony. Usłyszałem kroki , wyciągając jakiś napój energetyczny.
- Hey- powiedział miło Senguri. Żuciłem mu wymowne spojrzenie , pełne żalu.
- Ayo- mój głos wydawał się zachrypnięty. Zbyt nie miły , i oschły- Reszta jest?
-Nie, są na imprezie. W końcu wakacje , a szkoła za dwa miesiące. Szkoda ,że pada. Poszedłbym na spacer po jakże , deszczowym Londynie- starał się mnie pocieszyć , ale bez skutku. Siedziałem na krześle przy stole , pijąc Red Bull'a.
- Senguri...- zacząłem nieśmiało- Czy on coś wspomina o mnie?
- Tak- uśmiechnął się spokojnie- Zadaje na ogół proste pytania , jak się masz , czy dbasz o siebie- podniósł mnie tym na duchu , ale czemu ten zapyziały głupek sam nie może się mnie spytać? Zaczął dzwonić mi telefon. Spojrzałem na ekran , widząc budzik. Aj! Mam iść do fryziera , a później wpaść po książke z biblioteki.
-Idziesz ze mną? Że na miasto- spytałem go bardziej ożywiony.
- Tak , z chęcią.
- To się szykuj- miałem na sobie swój ukochany sweter gruby , w odcieniu brązowej zieleni. A na nogach zwykłe czarne rurki. Skierowałem się do przedpokoju , ubrałem ciemną bluze i złote trampki. Wierzchnie okrycie kontrastowało się z moimi białymi włosami , które jak zwykle były uczesane w niesforną grzywkę zasłaniającą ciemne oczy. Opierałem się o ściane , czekając na młodszego chłopaka. Nuciłem swoją ulubioną piosenkę "Wolf" koreańsko- chińskiego zespołu EXO-M. Gpiłem się tępo w buty. Już straciłem jaką kolwiek chęć iścia , ale to mój obowiązek. Czułem się pusty , nikomu nie potrzebny.
- Gotowy- powiedział radosny , on zawsze taki jest. Nigdy nie płacze! zbiegliśmy po schodach , wychodząc. Na zewnątrz padało , jak zwykle. Studiowałem w Londynie już trzeci rok , nie mam zamiaru stąd wyjeżdżać. Jeśli moi przyjaciele wrócą do ojczystej Koreii , ja zostane. Kierunek jaki wybrałem to magisterstwo. Chce być nauczycielem , zawsze miałem rękę do dzieci. Nauczałbym angielskiego , planowałem to długo. Ulica była pusta , w dodatku śliska. Przerwałem nie miłą cisze.
- Młody , Ty też musisz się obciąć- zapropowałem przekonująco.
- Spoko , na Ciebie?- zaśmiał się, zachichotałem słabo.
- Nie , tak jak kiedyś. Ta fryzura była świetna- pomyślałem chwile. W głowie pokawił mi się obraz Kibum'a , za pewne migdali się z jakąś blondi. Zebrała się we mnie złość. Ten czubek się bawi, a moją osobę sobie zlewa!- Ech , na pewno się świetnie bawi. Guzik z Nim- serce wypełnił mi żal.
- JiYong, nie warto. Uwierz mi , jeszcze mu się przypomni , a...
- A ja będę obojętny? Nie , jednak podziękuję- burknąłem- O wielku mowa!- przed oczami pojawił mi się blondyn , o zgrabnej sylwetce. W przeciwieństwie do mnie miał jasne oczy , które błyszczały pozytywną energią. Obok niego szedł Taeyng , a za Nimi uśmiechnięty chłopak. Wyglądali na zadowolonych. Zatrzymaliśmy się przed sobą, ze względu na to wymusiłem uśmiech.
- Ayo- żucił krwistowłosy , który nazywał się Tao. Zawsze nosił soczewki. Szkła kontaktowe zmieniały jego oczy z brunatno-brązowych , na czerwone. W klasie wołają na niego " Wilk".
- Siema- powiedziałem. Wydawało się ,ze radośnie , ale była tam nuta gorzkiej obojętności.
- Jak było?- zapytał bez trosko Senguri , obdarzając ich uśmiechem.
- Kibum ma chyba kogoś- stwierdził niby dumny Taeyng , odwzajemniając gest przjacielowi. Wiedziałem , przemknęło mi przez myśl.
- Idziemy do fryzjera , ktoś chętny?- spytałem. To była jednak zła decyzja , bo odrazu wszyscy chętni. Ruszyliśmy dużą grupą. Doszliśmy szybciej niż myślałem.
Salon był średniej wielkości. Główną fryzierką była moja przyjaciółka Yoona. Wszyscy się z nią kumplowaliśmy.
-O! Chłopacy!- przywitała Nas uśmiechem. Przez głośniki leciała piosenka BIG BANG " Monster". Miałem ochotę zacząć to śpiewać , przy opkazji rozpłakując.
- Cześć , Nuna- przywitałem się grzecznie , jakby nigdy nic.
- Wy wszyscy na zmiane fryzur?- zachichotała- Reeszta dziewczyn ma wolne stanowiska , więc wsiadajcie- pokazałem delikatnym gestem ręki , a chłopacy usiedli. Mieli świetne humory , tylko ja jedyny byłem taki ponury.
- Ja doprowadzić się do ładu , Yoon'a. Za Nich też zapłace- westchnąłem/
- Dobrze , Smoku- nikt tak dawno do mnie nie mówił. Całe przezwisko wzięło się od tatuażu na moich lewych żebrach , podobiuzny tego mistycznego stworzenia. Zacząłem cicho śpiewać piosenke , która odtwarzałą się w kółko. Mój wokal był nienagany , wręcz idealny.
Wróciliśmy do domu , w całkowicie nowych fryzurach. A ja z książką z biblioteki.
- Kibum!- niewytrzymałem , i wrzasnąłem piskliwym głosem. Popatrzył na mnie , spode łba- Mógłbyś przestać?!
- Wiesz , co? Tak - prychnął. Nawet się nie zorientowałem kiedy mnie przytulał. Objąłem go po bratersku , na znak zgody.
Miałem nadzieję ,że wszystko już będzie dobrze. Moje przeczucia okazały się jak najbardziej sprawdzone. Od tamtego czasu już się nie kłóciliśmy na poważnie. Moja tejmnica jest bezpieczna. Nikt się nie dowiedział o mojej miłości do niego...

______________________________________________________
 Sto lat nie było posta , ale już jest, Taki oneshot , mam na dzieje ,ż
e się podobał. 

1 komentarz:

  1. Omo *.*
    Czuję miłość w powietrzuuu~
    Było świetne jak zwykle^^
    Skryte uczucia...to mi się podoba @.@
    Weny kochana♥

    OdpowiedzUsuń