Jak
zwykle od paru dni padało, a ja i tak nigdzie nie wychodziłem . Mój
drogi przyjaciel mnie olewał , ech Kibum. Gdzie moje maniery? Mam na
imię JiYong.
Patrzyłem
smutno w okno , po którym płynęły krople deszczu. Poczułem
ogromne pragnienie. Wstałem , i poszedłem do kuchni. Dom . który
dzieliłem z czwórką przyjaciół , był ogromny. Otworzyłem
lodówkę , głęboko zamyślony. Usłyszałem kroki , wyciągając
jakiś napój energetyczny.
-
Hey- powiedział miło Senguri. Żuciłem mu wymowne spojrzenie ,
pełne żalu.
-
Ayo- mój głos wydawał się zachrypnięty. Zbyt nie miły , i
oschły- Reszta jest?
-Nie,
są na imprezie. W końcu wakacje , a szkoła za dwa miesiące.
Szkoda ,że pada. Poszedłbym na spacer po jakże , deszczowym
Londynie- starał się mnie pocieszyć , ale bez skutku. Siedziałem
na krześle przy stole , pijąc Red Bull'a.
-
Senguri...- zacząłem nieśmiało- Czy on coś wspomina o mnie?
-
Tak- uśmiechnął się spokojnie- Zadaje na ogół proste pytania ,
jak się masz , czy dbasz o siebie- podniósł mnie tym na duchu ,
ale czemu ten zapyziały głupek sam nie może się mnie spytać?
Zaczął dzwonić mi telefon. Spojrzałem na ekran , widząc budzik.
Aj! Mam iść do fryziera , a później wpaść po książke z
biblioteki.
-Idziesz
ze mną? Że na miasto- spytałem go bardziej ożywiony.
-
Tak , z chęcią.
-
To się szykuj- miałem na sobie swój ukochany sweter gruby , w
odcieniu brązowej zieleni. A na nogach zwykłe czarne rurki.
Skierowałem się do przedpokoju , ubrałem ciemną bluze i złote
trampki. Wierzchnie okrycie kontrastowało się z moimi białymi
włosami , które jak zwykle były uczesane w niesforną grzywkę
zasłaniającą ciemne oczy. Opierałem się o ściane , czekając na
młodszego chłopaka. Nuciłem swoją ulubioną piosenkę "Wolf"
koreańsko- chińskiego zespołu EXO-M. Gpiłem się tępo w buty.
Już straciłem jaką kolwiek chęć iścia , ale to mój obowiązek.
Czułem się pusty , nikomu nie potrzebny.
-
Gotowy- powiedział radosny , on zawsze taki jest. Nigdy nie płacze!
zbiegliśmy po schodach , wychodząc. Na zewnątrz padało , jak
zwykle. Studiowałem w Londynie już trzeci rok , nie mam zamiaru
stąd wyjeżdżać. Jeśli moi przyjaciele wrócą do ojczystej
Koreii , ja zostane. Kierunek jaki wybrałem to magisterstwo. Chce
być nauczycielem , zawsze miałem rękę do dzieci. Nauczałbym
angielskiego , planowałem to długo. Ulica była pusta , w dodatku
śliska. Przerwałem nie miłą cisze.
-
Młody , Ty też musisz się obciąć- zapropowałem przekonująco.
-
Spoko , na Ciebie?- zaśmiał się, zachichotałem słabo.
-
Nie , tak jak kiedyś. Ta fryzura była świetna- pomyślałem
chwile. W głowie pokawił mi się obraz Kibum'a , za pewne migdali
się z jakąś blondi. Zebrała się we mnie złość. Ten czubek się
bawi, a moją osobę sobie zlewa!- Ech , na pewno się świetnie
bawi. Guzik z Nim- serce wypełnił mi żal.
-
JiYong, nie warto. Uwierz mi , jeszcze mu się przypomni , a...
-
A ja będę obojętny? Nie , jednak podziękuję- burknąłem- O
wielku mowa!- przed oczami pojawił mi się blondyn , o zgrabnej
sylwetce. W przeciwieństwie do mnie miał jasne oczy , które
błyszczały pozytywną energią. Obok niego szedł Taeyng , a za
Nimi uśmiechnięty chłopak. Wyglądali na zadowolonych.
Zatrzymaliśmy się przed sobą, ze względu na to wymusiłem
uśmiech.
-
Ayo- żucił krwistowłosy , który nazywał się Tao. Zawsze nosił
soczewki. Szkła kontaktowe zmieniały jego oczy z brunatno-brązowych
, na czerwone. W klasie wołają na niego " Wilk".
-
Siema- powiedziałem. Wydawało się ,ze radośnie , ale była tam
nuta gorzkiej obojętności.
-
Jak było?- zapytał bez trosko Senguri , obdarzając ich uśmiechem.
-
Kibum ma chyba kogoś- stwierdził niby dumny Taeyng , odwzajemniając
gest przjacielowi. Wiedziałem , przemknęło mi przez myśl.
-
Idziemy do fryzjera , ktoś chętny?- spytałem. To była jednak zła
decyzja , bo odrazu wszyscy chętni. Ruszyliśmy dużą grupą.
Doszliśmy szybciej niż myślałem.
Salon
był średniej wielkości. Główną fryzierką była moja
przyjaciółka Yoona. Wszyscy się z nią kumplowaliśmy.
-O!
Chłopacy!- przywitała Nas uśmiechem. Przez głośniki leciała
piosenka BIG BANG " Monster". Miałem ochotę zacząć to
śpiewać , przy opkazji rozpłakując.
-
Cześć , Nuna-
przywitałem się grzecznie , jakby nigdy nic.
-
Wy wszyscy na zmiane fryzur?- zachichotała- Reeszta dziewczyn ma
wolne stanowiska , więc wsiadajcie- pokazałem delikatnym gestem
ręki , a chłopacy usiedli. Mieli świetne humory , tylko ja jedyny
byłem taki ponury.
-
Ja doprowadzić się do ładu , Yoon'a. Za Nich też zapłace-
westchnąłem/
-
Dobrze , Smoku- nikt tak dawno do mnie nie mówił. Całe przezwisko
wzięło się od tatuażu na moich lewych żebrach , podobiuzny tego
mistycznego stworzenia. Zacząłem cicho śpiewać piosenke , która
odtwarzałą się w kółko. Mój wokal był nienagany , wręcz
idealny.
Wróciliśmy
do domu , w całkowicie nowych fryzurach. A ja z książką z
biblioteki.
-
Kibum!- niewytrzymałem , i wrzasnąłem piskliwym głosem. Popatrzył
na mnie , spode łba- Mógłbyś przestać?!
-
Wiesz , co? Tak - prychnął. Nawet się nie zorientowałem kiedy
mnie przytulał. Objąłem go po bratersku , na znak zgody.
Miałem
nadzieję ,że wszystko już będzie dobrze. Moje przeczucia okazały
się jak najbardziej sprawdzone. Od tamtego czasu już się nie
kłóciliśmy na poważnie. Moja tejmnica jest bezpieczna. Nikt się
nie dowiedział o mojej miłości do niego...
______________________________________________________
Sto lat nie było posta , ale już jest, Taki oneshot , mam na dzieje ,ż
e się podobał.