sobota, 7 lutego 2015

Rozdział #3 " Nie kocham Cię"

  Piosenka się zmieniła , Tomo ją znała. Machine+The Florence " Never Let Me Go". Była piękna , rytm zwolnił , a ona się do niego przytuliła. Jakby nigdy nic , słuchała jego bicia serca , które tempem pasowało do utworu.
  Zaczeła cicho to pod nosem śpiewać , wiedziała , że to on jest jej prawdziwą miłością. A mimo tego , się bała. Zamknęła oczy , ciesząc się tym momentem. Impreza kończyła się po mału. SHINee mieli się już zbierać , Minho wszystkich szukał. Aż zanalazł ich , chwycił TaeMin'a za ramię.
- Idziemy- szepnął mu na ucho.
- Ona śpi , trzeba ją ponieść- chwycił ją tak , by było mu wygodnie. Wyglądał na silniego , i taki był.
                     *******
  Nadeszły gorsze dni. TaeMin znalazł dziewczyne. Tomo złamało to serce , psychike.
    Minho otworzył już zmęczone oczy , słysząc krzyki.
- Ona Nas chce poróźnić- krzyknęła dziewczyna- Ty tego nie widzisz! A wiesz , czemu?! Bo Cię omotała!
- Jesteś zazdrosna! MinYoung mnie kocha! Prędzej ja Ciebie nie- to było przegięcie , trzasnął drzwiami. A Tomo upuściła kubek na ziemie , osuwając się po ścianie. Nie miała już czym płakać , dziś ją złamał. Minho zerwał się , pośpiesznie nakładając pierwsze lepsze dresy , i bluze na zamek błyskawiczny. Serce mu waliło , jak nigdy! Siedziała na ziemi , ręcę miała pokaleczone. Patrzyła przed siebie , pustym wzrokiem. Klęknął obok niej.
- Co zrobiłam źle- szepnęła załamana. Pamiętała , jak brat ich przyprowadził. Zdobyli swój wymarzony debiut ,  byli młodzi. Non stop śpiewali do niej " Replay". Tomo nawet wtedy nie sądziła , że się w nim zakocha. Czuła się pusta , jakby uszło z niej życie.
- Tomo- odezwał się- Tomo- miał ochotę zemścić się na TaeMin'ie.
                    ********
   Wracali z koncertu , było za cicho. Owen , wedugł Key'a i Jong'a , miał najgorzej. Rozdzielał skłóconych nastolatków na tylnim , i ostatnim siedzeniu. Menadżer kierował , wyglądał na wyraźnie zmęczonego. Światła znikały jedno po drugim , to już było nudne. Muzyka w radiu cicho leciała , jakby była stworzona do usypiania tak dużych dzieci jak oni. Zaczeło grać Big Bang " Haru Haru". Tomo napłyneły łzy do oczu , miała tego dość. Chciała wracać do domu , by schować się w łóżku. Zaczeła cicho śpiewać , TaeMin spojrzał na nią obojętnie. Ale odwrócił wzrok , go to zabolało. Kochali się , a teraz? Ranili się , bo nie mogli być razem... Przykre. Piosenka się skończyła. Złapało ją znużenie , a oczy same się zamknęły. Podkurczyła nogi. Było jej zimno , zawsze siedziała obok niego. Zabierała mu bluze , a teraz? Nic... Pustka , nicość. Nikt się nie odzywał , nie miał odwagi.
  W końcu dojechali , Tomo obudziła się przy parkowaniu. Samochód zgasł , a ona pierwsza wyszła. Wyciągnęła plecak z bagażnika. Pognała do domu , nawet nie zwróciła uwagi na to , że jest w krótkim rękawku. Wbiegła do pokoju , zamykając drzwi na klucz. Włączyła muzykę z laptopa , jakiś smutny utwór amerykański. Miała dużo książek , dwa miśki. Usiadła w najciemniejszym koncie pokoju. Cała drżała , myślała " Co robić?" Nie miała siły.
- Kocham Cię... To jest historia , której nikomu nie opowiedziałam. Kiedy Twoja dusza znajdzie duszę na , którą czekała. Kiedy ktoś , wchodzi do Twojego serca przez otwarte drzwi. Kiedy Twoja ręka znajdzie , rękę przeznaczoną do jej uścisku... Nie odpuszczaj. Ktoś wchodzi w Twój świat. Nie ma żadnych innych oczu , które mogłyby przejżeć  mnie na wylot. Kiedy jesteś z tą jedyną osobą , którą miałeś znaleść. Nienawidze Cię!- wrzasnęła , wiedziała , że TaeMin jest w swoim pokoju i słyszy. - Nie zostawiaj mnie...- mieli sypialnie obok siebie. Siedzieli w tym samym miejscu , oparci o tą samą ściane. - Lecz jestem tylko człowiekiem , i krwawię gdy upadam. Jestem tylko człowiekiem , i rozbijam się , łamie. - spłyneła jej łza , czuli tylko smutek. Który ogarniał ich , z godziny na godzine. Minuty na minute. Sekundy na sekunde. - To nie fair!
Wyszła z pokoju , i skierowała się do kuchni. Chłopacy tam już byli , naradzali się.
- Cześć- burknęła jak zwykle nie zadowolona. - Narada wojena? Przepraszm , ubrała bym się lepiej.
- Zawsze taka wredna- powiedziała Karou , martwiąc się o nią. Tomo żuciła jej się na szyję , właśnie o niej myślała. Przytuliły się jak siostry. Fileto włosa rozpłakała się , serce jej waliło- Moja Jagódka.
- Czemu ja?
- To nie Twoja wina- pocieszyła ją.
                        ****
  Pewnego dnia jechała z przyjaciółmi , on i ona byli tam. Trzymał ją , uśmiechał się. Nie wytrzymała , wysiadła. Szybko się znalazła przy  ich masce , a TaeMin wyszedł.
- Bądź z nią szczęśliwy , tak jakby nic się nie stało. Żyj tak , bym mogła być zazdrosna! Musisz być pogodny , jak obłok na letnim niebie!- dwóch chłopaków ją złapało , ale jej kochana przyjaciółka kazała im ją puścić. - A Ty!- zwróciła się do MinYoung- Opiekuj się Nim , dbaj o mój skarb! Kochaj , nie rań! Bo pożałujesz!
- T-Tomo- szepnął. Ale ona odwróciła się , dziewczyna szatyna wysiadła. Poszła za nią , i pociągnęła za włosy. Przez co Tomiś się wywalił , syknęła. Zaczeły się bić , krew się lała. Próbowali je rozdzielić. - To Ty pożałujesz , że Nas dziś spotkałaś!- krzyknęła , ale rywalka zaczeła iść w swoją stronę. Wytarła krew , która płyneła z jej ust. Była wściekła , ale to uczucie zrodziło smutek. Poczuła czyjąś rekę na ramieniu , wiedziała czyja to dłoń. Nogi zrobiły jej się z waty. - Zostań...
- Po co? Dla kogo?
- Zostań- powtórzył- Zostań dla mnie , potrzebuje Cię.
- A zrezygnujesz z niej tak , o?- chciała być pewna , ale on zamilkł. - No widzisz , dlatego odchodze- wyrwała mu się. I zaczeła biec , wystraszona.
   Gdy była daleko , zatrzymała się. Nie wiedziała , gdzie jest. Zgubiła się , brat oszczegał ją , że ta dzielnica do najbezpieczniejszych nie należy. Poczuła ból z styłu głowy , i urwał jej się film. Obudziła się w jakimś zaułku. Rozwalona głowa. Ciało pocharatane , pobite. Ktoś pomyślał , że się wykrwawi. Podniosła się , i zaczeła iść do szpitala. Jakoś się doczołgała , na wpół żywa. Była wycieńczona , cała we krwi. Myślała , że umrze. Odrazu się nią zajeli  , wózek inwalidzki , masa lekarzy. I tyle zbędnych pytań. Była przecież bardzo znana , ale tak ją to przytłoczyło , że poszła spać.
  Puls miała stabilny , przynajmniej na taki wyglądał. Wszyscy jej szukali , a ona leżała nieprzytomna. Usłyszała kroki, kobieta w wysokich obcasach.
- TaeMin! Tu!- krzyknęła uradowana Karou. Weszła do sali , usiadła obok łóżka. Pojawił się też wspomniany wcześniej szatyn. Cały zmartwiony  , z łzami w oczach. Wyglądał na zranionego nastolatka , który rozczarował się swoją pierwszą miłością.
- Tomo- wyszeptał- Tomo...?- podszedł , klękając. Złapał ją za dłoń , gdzie był weflon. Pocałował tą rękę , na znak szacunku. A potem musnął jej usta.
- Niebo? - wydusiła poszkodowana , a jej przyjaciele zaczeli się śmiać. - Gdzie ja jestem?
- W szpitalu , sala 69. - stwierdziła Karou.
- Przepraszam - powiedział TaeMin - Ja Cię tylko kocham.
- Och , cicho - Tomo pocałowała go bez ostrzeżenia - Od dziś mów mi " Kochanie".
~~~~~
Koniec , to tyle na dziś ��

3 komentarze:

  1. Hej :) nominowałam Cię tu ----> http://jakaksiazka.blogspot.com/2015/04/liebster-award-2.html?showComment=1429881628965#c1917263449659886157

    OdpowiedzUsuń
  2. Czy ta sala 69 ma dwuznaczne znaczenie, czy tylko mi sie tak wydaje?
    Jestem chora! Powinnam sie leczyć xDD
    Nie wiem czemu, ale płakałam gdy to czytałam...ta MinYoung (czy jak jej tam) ta s**a jeszcze tego pożałuje (wybacz za słownictwo)

    OdpowiedzUsuń